Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wisior z miedzi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wisior z miedzi. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 września 2019

Miłośnicy gór - Niech Moc Będzie z Wami!

     Ludzie mają różne pasje. Jedni kochają biegać, inni czytać książki, a jeszcze inni kochają góry. Wspinanie się po skalnych ścianach, wędrówki po szlakach są niesamowitym relaksem dla duszy. Gdy stoi się na szczycie i podziwia panoramę prastarych masywów zmienia się perspektywa własnych problemów dnia codziennego.
     Dla wszystkich miłośników gór i dla tych co miłują miłośników tychże postanowiłam stworzyć serię ozdób. Seria została zapoczątkowana przez brelok, który może być ozdobą kluczy lub, w formie zawieszki, ozdobić damską torebkę. Ozdobą breloka jest panorama miasta i górujący nam nim masyw gór. Szczyty zostały pokryte płynnym srebrem, skrzącym się w słońcu jak śnieg.
Istnieje możliwość wykonania (na zamówienie) wisiora spersonalizowanego - z imieniem, lub z krótkim napisem.
Długość zawieszki to ok 6 cm, z łańcuszkiem trochę ponad 10 cm.






Drugi jest wisiorek. Mimo iż niewielki (ma 3,5 cm długości), to dość drapieżny. Daleka perspektywa gór jest zobrazowanym powiedzeniem: "Nie narzekaj że masz pod górkę, gdy wspinasz się na szczyt". Dla każdego z nas ten szczyt może być inny i dlatego każdy patrząc na wisior zobaczy w nim coś innego... Jedni zobaczą gęsty las, utrudniający drogę na szczyt i poczują siłę jaką daje pokonanie trudności w dążeniu do celu. Inni dostrzegą spokój i potęgę gór nieświadomych naszego istnienia i zrozumieją, że nasze problemy z dalszej perspektywy nie są tam ogromne by nie móc ich pokonać. A jeszcze inni popatrzą na wisior i zobaczą po prostu ładną ozdobę. A ja będę szczęśliwa, mając świadomość że moja praca wzbudziła emocje...






wtorek, 19 lutego 2019

Smoki... Fascynowały ludzi od stuleci... Ale...
Czy wiecie, że smoki są ognioodporne? I bardzo uparte?
Od kilku dni pracuję nad projektem wisiora w kształcie smoka.
Choć słowo "walczę" byłoby lepszym określeniem. Przecież ze smokami walczymy od stuleci... Ponoć.
Zamówienie zakładało wisior - smoka. Wykonany miał być z miedzi, technika dowolna. Wire wrapping jakoś mi tu nie pasował więc postawiłam na metaloplastykę. I tu zaczęły się problemy, a właściwie zaczęły się już w fazie planowania. Rysunek, który miał być dla mnie inspiracją, okazał się nieodpowiedni. Zaczęłam więc rysować. Bladym świtem, gdy moje chore dziecię jeszcze spało, usiadłam w gabinecie i rysowałam, gumkowałam i rysowałam ponownie... Szukałam inspiracji i przerabiałam wzory wyszukane w internecie. W końcu zdecydowałam się na rysunek zbliżony do pierwotnego choć bardziej odpowiedni...
Plan był, wykonawca był... Cóż się mogło nie udać?
Godziny płynęły, a efekty były marne...
Żałuję, że nie robiłam zdjęć w pierwszej fazie pracy... Kawałek blachy początkowo nie przypominał niczego, a w szczególności nie przypominał pełnego mocy i drapieżności smoka... Byłam załamana... Praca szła powoli... Była co chwilę przerywana... Problemy piętrzyły się szybciej niż pomysły na ich rozwiązanie... Spawanie nie szło tak, jak sobie zaplanowałam...
Smok walczył, jak to smok... A ze mnie żaden rycerz...
Okazało się że subtelności nie sprawdzają się wobec smoków...
W walce z nimi potrzebna jest silna ręką, ostre narzędzia i potęga ognia...
Na szczęście miałam pomocnika.
Smok nie miał szans wobec zmasowanego ataku...choć walczył zawzięcie...

Po długich bojach mogę powiedzieć, że czuję się jak rycerz, co zwyciężył smoka! (BTW dlaczego nie ma damskiego odpowiednika słowa RYCERZ?)
Smok rodził się w ogniu, kąpał w kwasie i znów wskakiwał do ognia...
Walka trwała długo, jak długo? - niech wystarczy Wam informacja że liczba jest mocno dwucyfrowa...
Każdy szczegół był wycinany, formowany i szlifowany ręcznie. Patynowany i polerowany.
Długość to blisko 7 cm, szerokość 5 cm.
Ostatecznie smok prezentuje się tak:




sobota, 3 listopada 2018

Nowe doświadczenia w technice wire wrapping

Mimo, iż czasu na tworzenie wiecznie mi brakuje, staram się rozwijać umiejętności z każdym robionym wisiorem.
Szukam pomysłów, dobieram kamienie, spawam, zaplatam... i bardzo często wszystko zaczynam od początku... Niektóre wisiory dostają piąte lub szóste "wcielenie" zanim byłam z nich zadowolona. Ciekawa jestem co Wy o nich myślicie...?




wtorek, 19 grudnia 2017

Folk - wyzwań ciąg dalszy

Lubię wyzwania, nawet gdy to ja je sobie rzucam... Ale od początku... Zostałam "poproszona" przez Kudłatą o pomoc w spawaniu małego elementu wisiora, który Kudłata właśnie projektowała. Prośba jest prosta, mówiła "Weźmiesz rurkę ze srebra i dospawasz do niej dwa sztyfty", obiad może poczekać... to przecież zajmie Ci chwilę, mówiła...  I okazało się, że nie wiedziała co mówi... obiad stygł, a atmosfera w pracowni gęstniała z każdą minutą. Poziom mojej złości na niemoc rosła również... To już nie było zabawne... jak spawałam jeden sztyft to drugi się postanawiał ewakuować ze swojego miejsca. Jak mocowałam drugi to pierwszy udawał Olafa przy kominku... Oj słownictwo moje szybko się wzbogacało o nowe epitety... Ale koniec końców odniosłyśmy sukces! Pracując na cztery ręce... z myślą tłukącą się z tyłu głowy "czy jak przypalę ręce własnej Sis to dalej mnie będzie kochać?"... osiągnęłam efekt zamierzony... I co usłyszałam w nagrodę, zapytacie? "No, jeden jest! To trzy następne już Ci pójdą piorunem"... Eh...
Następnego dnia postanowiłam wzbogacić się o nowe doświadczenie: Stworzyć wisior z wielu elementów, spawanych pojedynczo. Wzór przyszedł jakoś sam - inspirowany ozdobnymi wisiorami w kształcie haczyków, jakie noszą Maorysi.
Patrząc na końcowy efekt chyba nikt nie zgadnie że sparowanie wszystkich elementów, zespawanie, wyszlifowanie i wypolerowanie zajęło mi ponad 6 godzin...
Jestem z niego (zupełnie nieskromnie) bardzo zadowolona...



poniedziałek, 3 lipca 2017

"Kuszenie" - raz jeszcze...

Czasem chwila nieuwagi niszczy wielogodzinną pracę. Tak się stało w wisiorem "Kuszenie" - podczas polerowania długiego łańcuszka, na którym zawiesiłam wisior wystarczyła chwila nieuwagi by tokarka przypomniała mi o swojej sile - wyrwany z ręki łańcuszek błyskawicznie został nawinięty na trzon polerki. Mimo błyskawicznej reakcji i odcięcia zasilania katastrofa już się wydarzyła - wisior raz za razem orbitujący wokół hamującej tokarki uległ całkowitej destrukcji, zwoje (tak pracowicie zawijane) gięły się jak plastelina, a kamień uwolniony w okowów metalu wyrwał w przestrzeń powietrzną. Odnalazł się kilka metrów dalej za drzwiami do ogrodu, na szczęście cały i "zdrowy".
Wpierw pojawił się ból, a właściwie dwa bóle - pierwszy w prawie połamanym palcu, drugi w sercu.
Później przyszła refleksja - mogło być znacznie gorzej - pośród bezwładnie leżących fragmentów metalu mogły leżeć moje palce...
Kilka dni zajęło mi opanowanie emocji, by zastanowić się co dalej. Postanowiłam zrobić wisior raz jeszcze, ale dokładniej, równiej, w sposób bardziej przemyślany. Każdy zawijas był zaplanowany, wymierzony, sprawdzony. Wykorzystałam wszystkie opanowane (do tej pory) metody - młotkowanie, spawanie, wire wrapping, oksydowanie i polerowanie. Patrząc wstecz jestem zadowolona - nauka była bolesna, ale bardzo przydatna.
Jestem ciekawa jak Wam się spodoba nowa wersja "Kuszenia"...




środa, 28 czerwca 2017

Wyzwanie, skutki przekory i dlaczego człowiek musi spać...

Znajoma rzuciła mi wyzwanie - miał powstać wisior, miał być z motywem drzewa i miał mieć zawijasy... Obowiązki zawodowe i domowe długo nie pozwalały mi podnieść "rękawicy", udało się dopiero wczoraj. Do dzieci przyjechała na cały dzień koleżanka, więc wykorzystałam czas, gdy bawiły się ze sobą...
Wyzwanie wyzwaniem, ale wrodzona przekora nie pozwoliła mi wykonać zlecenia dokładnie według specyfikacji.
Zrobiłam dwa wisiory - jeden jest z drzewem, drugi z zawijasami...
Sercem pierwszego stał się jeden z moich najpiękniejszych okazów agatów - upolowany na targach minerałów i kamieni szlachetnych.
Oprawiłam go w miedź kształtowaną metodą młotkowania i wire wrapping, całość została zoksydowana i wypolerowana.
Wymiary 6 na 3 cm.






Drugi wisior miał mieć motyw drzewa, więc użyłam do niego okrągłego plastra agatu w odcieniach bieli, fioletu i brązu. Drzewo miało być "odarte już z liści i chłostane wiatrem" i mam nadzieję, że takie jest. Długo z nim walczyłam, gałęzie były bardzo oporne, a nocne godziny nie bardzo sprzyjały kreatywności więc długo trwało aż wymyśliłam sensowny sposób połączenia kamienia z wisiorem. Mam nadzieję, że udany. Średnica wisiora to około 4 cm.




piątek, 31 marca 2017

"Grot"

„Grot” to pierwszy wisior z tak dużym kamieniem – niezwykłej urody krzemieniem pasiastym, występującym tylko w jednym miejscu w Polsce. Pracowałam nad nim najdłużej, ale nie tylko dlatego że oplot zajął tyle czasu. Chodziło raczej o walkę z samo połączenie krzemienia i miedzi. Początkowo nie bardzo chciały się porozumieć między sobą, ale długie negocjacje poprowadziły do ciekawego efektu końcowego. Choć wisior jest dość duży, będzie piękną ozdobą zarówno do wiosennego swetra, jak i do letniej sukienki.

 


"Kremówka"

Ten wisior został nazwany „Kremówka”. 
Mój mąż poproszony o pomoc w nadaniu imienia uznał, że wisior ma warstwy – jak Szrek i jak kremówka. I tak już zostało - „Kremówka”
Wiele godzin nauki spawania dały efekty, jeszcze nie idealne, ale całkiem dobre. 




„Yin - Yang”

Znaczenia symbolu „Yin - Yang” chyba nikomu nie trzeba opisywać. Wykonanie go zajęło mi masę czasu. Dopasowanie elementów, spawanie srebrnym lutem, szlifowanie, oplatanie cieńszym drutem – to długie godziny pracy, ale efekt mi się podoba.



„Harmonia Życia”

„Harmonia Życia” to wisior z prastarym motywem potrójnej spirali. Symbol ten znany jest w wielu kulturach, ale wszędzie ma podobne znaczenie – przenikającej się trójcy, równowagi życia. Wykonany z młotkowanej miedzi, z elementami wire wrappingu, patynowany dla uzyskania większej głębi koloru.



poniedziałek, 27 marca 2017

"W Sercu Labiryntu"

Ostatni tydzień pokazał mi dobitnie ile prawdy jest w powiedzeniu "uważaj czego pragniesz, bo Ci się spełni"! Na własnej skórze (a właściwie plecach i głowie) zrozumiałam czym jest "zespół popunkcyjny". Jedyne co pomagało to leżenie plackiem i totalny brak ruchu. Po tygodniu wymuszonego bezruchu nie mogłam patrzeć na kanapę, a jeszcze niedawno marzyłam o popołudniowej drzemce...
Na szczęście dolegliwość powoli odpuściła, więc mogłam zająć czymś ręce. Powstał wisior z miedzi z elementami wire wrapping - nazwałam go "W Sercu Labiryntu".
Wygrzewana, młotkowana, patynowana i polerowana miedź z pięknym, naturalnym, bursztynem w centrum. Wisior ma 5 cm średnicy i będzie pięknym dodatkiem do wiosennych i letnich stylizacji.
Ciekawa jestem co o nim Myślicie...